poniedziałek, 15 grudnia 2008

SCRUM - religia dobra na kryzys?

11 grudnia 2008 roku miało miejsce kolejne spotkanie Dolnośląskiej Grupy Regionalnej SPMP. Spotkanie było tym razem poświęcone SCRUM - metodyce modnej ostatnio w świecie zarządzania projektem informatycznym.

SCRUM w kilku słowach - jest to metodyka zaliczana do tzw. metodyk zwinnych, jej głównymi cechami są:
  • samoorganizacja zespołów,
  • codzienne spotkania na stojąco (daily scrums),
  • odizolowanie członków od innych prac (dba o to scrum master),
  • skupianie się nad sprawami aktualnie najważniejszymi.
Po dwóch ciekawych wykładach: teoretycznym i praktycznym nadszedł czas na dyskusje. Jednym z tematów, który utkwił mi w głowie było porównanie metodyki do religii. Coś w tym rzeczywiście jest - można przecież być 'ateistą' i zarządzać projektem bez żadnych zasad. Można też być mocnym 'wyznawcą' którejkolwiek z metodyk i w zarządzaniu skrupulatnie przestrzegać wszystkich jej reguł. Okazuje się, że życie jest zupełnie inne - liczne przykłady pokazują, że w organizacjach trudno zastosować w 100% jakąkolwiek z metodyk i to nie ważne czy jest to SCRUM, RUP czy też PMBOK. Po co więc poznawać metodyki, jeśli w realu nie można z nich skorzystać? Otóż można - trzeba maksymalnie wpasować je organizacje, w których tworzony jest projekt. Rozsądne więc wydaje się być wyznawcą metodyki, jednak nieco liberalnym...

Dlaczego więc instytucje mające swoje zasady zarządzania projektami IT miałyby zastosować SCRUM? Odpowiedź jest krótka - w praktyce metodą tą można szybciej realizować zmiany (Time 2 Market) i lepiej wykorzystać zasoby.

Jako istotna wada SCRUM została wskazana trudność w początkowych etapach wdrożenia tej metodyki. Dopiero po kilku (3-4) tzw. sprintach zespoły zaczynają pracować efektywniej niż było to wcześniej, a jak zapewniają osoby, które wdrożyły SCRUM wzrosty wydajności jest znaczący

Zgadzam się z tym, że w dużych organizacjach zasoby w IT często nie są dobrze wykorzystane. Jeszcze niedawno byłem gorącym zwolennikiem procesowego zarządzania w IT i nie wyobrażałem sobie lepszej organizacji pracy. Po ponad 3 godzinach zajęć ze SCRUM, a w szczególności po godzinnej dyskusji na jego temat spojrzałem na to zarządzanie nieco inaczej. Wydaje mi się, że SCRUM ma szanse na rozwój szczególnie teraz, gdy stajemy na schyłku nieuniknionej już chyba recesji. Co z tego, że mamy 5 dobrych zespołów zarządzanych procesowo, jeśli w szybkiej realizacji zadania istotnym problemem staje się brak koordynacji zadań między członkami? To właśnie dla takich, procesowo zarządzanych, firm SCRUM może być lekarstwem na czas spowolnienia gospodarczego, gdzie każda złotówka będzie miała coraz większą wartość.

Warto więc zainteresować się SCRUM i to nie tylko w czasach kryzysu żeby nie tracić, ale także w czasach silnego wzrostu, kiedy trzeba zyskać przewagę nad konkurencją.

Brak komentarzy: